Ptaki w ogrodzie - pustulka
Dzikie Miasto,  wyróżnione

Ptaki w ogrodzie: kosy wygrały rundę z pustułką

Uwielbiam kosy! To najliczniejsze (obok sikorek) ptaki w ogrodzie przy naszym domu. Lubię, gdy towarzyszą mi podczas prac ogrodowych, każdorazowo sprawdzając, czy przypadkiem dzięki mnie nie mogą wyciągnąć z ziemi jakiejś tłustej dżdżownicy.

Teraz, zimą, karmnik na balkonie odwiedzają głównie kosy, drozdy i sikorki. Ostatni mróz sprawił, że i sójki zaczęły zaglądać. Robią to, gdy są naprawdę głodne. Balkony są dwa – wyższy, na który ptaki mają znakomity widok i szybko wypatrzyłyby na nim pokarm oraz niższy, zadaszony, gdzie nie od razu wszystko rzuca im się w oczy. Na dokarmianie zawsze wybieram ten zadaszony, z trzech powodów.

Po pierwsze, daszek częściowo chroni pokarm ptaków przed zasypywaniem.

Po drugie, nie są na nim tak bardzo widoczne dla drapieżników.

Odkąd zabrakło puszczyków, w okolicy króluje para wron.

Po trzecie, mogą na niego (i z niego) przelatywać wprost z mirabelki,

która co prawda nie owocuje, ale stanowi wspaniałą kryjówkę. Korzystają z niej mniejsze ptaki w ogrodzie. Większe ptaki nie są w stanie wlatywać w jej gęste, kolczaste gałązki. Dzięki temu droga od kryjówki do stołówki jest krótka i bezpieczna.

Jesienią pierwszy raz w naszej okolicy zauważyłam pustułkę.

Przeleciała jak strzała, a tuż za nią wrony, gotowe bronić swojego terytorium. Potem widziałam ją jeszcze kilka razy, przeganianą przez wrony i sroki. Kibicowałam jej, bo mam ogromną słabość do tych ptaków. Chyba od momentu, gdy jako dziecko przeczytałam powieść o chłopcu, którego z pustułką połączyła wyjątkowa więź. Nie pamiętam tytułu, ale pamiętam jasną okładkę, z sylwetką siedzącej pustułki.

Kilka lat temu widziałam pustułkę w innej części miasta. Zrzuciła (lub upuściła) szczura, który upadł na chodnik tuż przede mną. Te piękne drapieżniki dostosowały się do życia w mieście.

Dzisiaj usłyszałam zaskakujący hałas na balkonie. Tuż przed szybą siedziała ona – cudnej urody. Pustułka. Już po chwili zaczęła czyścić piórka. A więc nie udało się srokom i wronom jej przepędzić. Chyba uderzyła w szybę, polując. Najwyraźniej postanowiła dopaść jednego z ptasich gości, którzy w ostatnich dniach licznie przybywają do karmnika. Oni pożerają ogromne ilości słonecznika, płatków owsianych i pestek dyni, a teraz pustułka postanowiła zjeść jednego z nich.

Tym razem 1:0 dla kosów, już po chwili wróciły, jakby bardziej czujne. Życzę i jej szczęścia, mam nadzieję, że wiosną nie będzie już latać samotnie i będę miała okazję ją podziwiać, tak jak inne ptaki w ogrodzie.

To między innymi ze względu na bezpieczeństwo dzikich zwierząt nie wypuszczam swoich kotów i gorąco namawiam Was do tego samego.

Magdalena Nykiel

PS

Czy wiecie, że pustułka (i inne ptaki) widzą w ultrafiolecie? Widzą w ten sposób np. mocz gryzoni, na które polują. W ten sposób mogą przeskanować duży teren, szybko lokalizując swoje potencjalne ofiary. Badania na ten temat prowadził m.in. profesor Anders Odeen.

Ten wpis to pierwszy z cyklu „Dzikie miasto”, do którego przymierzam się od dawna. Będę w nim pisać o dzikich zwierzętach, które spotykam na swojej drodze w mieście i jego okolicach.

A na grafice jest oczywiście jedna pustułka na trzech połączonych zdjęciach.