5 rzeczy, które musisz wiedzieć, żeby pomóc kotom przetrwać zimą

Czy zimą koty potrzebują naszej pomocy? Czy mają szansę przetrwać bez wsparcia człowieka? Jak pomagać? Dlaczego zima to dla kotów trudny czas? Co trzeba wiedzieć, żeby zrozumieć ich sytuację? Na co zwrócić uwagę? Przeczytaj o sprawach kluczowych dla kociego przetrwania.

Kociarze są zgodni co do tego, że koty wolnożyjące i bezdomne zimą potrzebują specjalnej opieki. Koty potrzebują zimą, zwłaszcza w czasie mrozu, łatwo dostępnych źródeł wody i kalorycznego pokarmu. Pokarm i wodę podajemy w temperaturze pokojowej, o stałych porach dnia. Szczególną uwagę zwracamy na dopajanie kotów: woda powinna być wymieniana nawet kilka razy dziennie. Podajemy ją w możliwie dużych miskach. Szczególnie ważna staje się dla kotów dostępność bezpiecznych kryjówek. Należy regularnie sprawdzać, czy dostępne dla nich piwniczne okienka, są cały czas otwarte, a legowiska w budkach są suche.

Z kociego punktu widzenia podczas mrozów zmienia się pięć rzeczy. Każda z nich to sprawa życia i śmierci.

1. Szansa kota na polowanie zakończone sukcesem radykalnie spada.

Nie tylko koty niechętnie opuszczają swoje kryjówki w mroźne dni. Potencjalne zdobycze kota także są mniej aktywne: gryzonie niechętnie wychodzą z nor i ograniczają eksplorację. Ptaki, które nie widzą dobrze w ciemności, są aktywne zdecydowanie krócej, niż podczas lata.

Nie ma co liczyć na to, że koty "same sobie poradzą". One potrzebują pomocy, są zwierzętami udomowionymi i zawsze są w mniejszym lub większym stopniu zależne od człowieka. Zimą potrzebują pomocy jeszcze bardziej. Warto rozważyć częstsze, niż zwykle, karmienie i zwiększenie porcji.

2. Karma pozostawiona w miejscach dokarmiania kotów szybko zamarza.

Dlatego koty, które nie są karmione regularnie, o stałych porach, mogą nie dotrzeć do pozostawionego pokarmu, zanim zamarznie. Kot nie jest w stanie zjeść zamarzniętego mięsa, puszek itd. itp. Znalezienie jedzenia jest o wiele trudniejsze: kiedy jest zimne, jego zapach jest słabiej wyczuwalny.

Mądrzy karmiciele kotów starają się dokarmiać je regularnie, o stałych porach. Koty są wtedy w stanie przewidzieć, kiedy jedzenie się pojawi. Nie są zmuszone do sprawdzania miejsc karmienia wiele razy i nie muszą długo wyczekiwać na mrozie na pojawienie się karmiciela. Nie są narażone na to, że kiedy dotrą do kociej stołówki, pokarm nie będzie się już nadawał do zjedzenia.

Często spotykam się z zaleceniem, by pod żadnym pozorem nie podawać kotom bytującym na dworze, zimą, suchej karmy. Podawanie suchej karmy nie jest błędem (sucha karma zawiera minimalną ilość wody, co sprawia, że nie zamarza tak szybko, jak pokarm wilgotny), pod warunkiem, że odpowiedzialnie zadbamy o to, by koty miały dostęp do wody. Nigdy nie zostawiamy w piwnicach jedzenia, by nie dokarmiać gryzoni.

3. Koty podczas mrozów nie mają co pić.

Koty zimą potrzebują nie tylko dokarmiania. Podczas mrozów, bardzo poważnym problemem staje się brak wody nadającej się do picia. Z ubitego, zamarzniętego śniegu, bardzo trudno kotu uzyskać wodę. Teoretycznie wszędzie widać jakieś niewielkie kałuże rozmarzającego śniegu. Głównie na parkingach i przy drogach. Wydawać by się mogło, że jest co pić. To woda z solą - cichy zabójca kocich nerek (i nie tylko).

Niebezpieczna jest także sucha zima. W takim wypadku, nawet, jeśli nie ma mrozu, koty nie mają co pić. W czasie upałów ludzie lubiący zwierzęta przypominają sobie nawzajem: wystaw miskę wody dla kotów. Pamiętają także o tym, by zostawić wodę dzikim zwierzętom, które mieszkają wokół nich. Zimą ludzie często o zapominają o wystawieniu wody dla kotów, a tymczasem potrzebują one tego wcale nie mniej, niż pokarmu.

Podobnie jak w przypadku dokarmiania, podstawą skutecznej pomocy jest jej regularność: przynoszenie kotom wody o stałych porach. Kiedy mróz jest niewielki, najwyżej kilkustopniowy, woda w miseczce zamarza po około dwóch godzinach. Kiedy mróz jest większy, dzieje się tak jeszcze szybciej. Trzeba wymieniać wodę kilka razy dziennie i podawać ją w możliwie jak największych miskach, by woda zamarzała wolniej. Jeśli jest taka możliwość, w czasie mrozu można zostawić miseczkę wody w piwnicy, w której śpią koty - będzie to dla nich znacząca pomoc. O tym, czy jest sens wystawiać kotom gorącą wodę (by wolniej zamarzała), napisałam w osobnym artykule: Dlaczego nie warto wystawiać kotom gorącej wody podczas mrozów?

4. Koty zimą potrzebują niezawodnych, zawsze dostępnych schronień

Koty wolno żyjące chronią się podczas mrozów w dostępnych zabudowaniach. Wiele z nich korzysta z otwartych piwnicznych okienek. Paradoksalnie, właśnie zimą, wielu osobom zaczyna przeszkadzać to, że okienka piwniczne są otwarte. Latem widzą wiele plusów tego rozwiązania: w piwnicy jest lepsza wentylacja, nie czuć niemiłych zapachów, nie ma wilgoci. Zimą zaczynają, z obawy przed utratą ciepła w budynku, doszczelniać wszystko, co się da. Często nie myślą o tym, że w otwartej piwnicy znalazły schronienie zwierzęta.

Latem krótkotrwałe zamknięcie okienka może być niebezpieczne przede wszystkim dla kotów, które są w środku piwnicy. Za to zimą staje się niebezpieczne także dla zwierząt, które zostają na zewnątrz, nie mogąc wrócić do piwnicy, by uciec przed mrozem. Odcięcie od schronienia może kota kosztować życie. Jeśli nie znajdzie innej kryjówki, bez możliwości ogrzania się, schowania przed warunkami atmosferycznymi, wystawiony na mróz, może zginąć. Nierzadko koty chowają się pod ciepłym silnikiem zaparkowanego samochodu. To może skończyć się tragicznie.

W sytuacji, w której dostęp do piwnic jest niepewny, często sensowniejszym rozwiązaniem jest postawienie kotom specjalnie dla nich przygotowanych, ocieplonych budek, w których będą mogły się schronić. Ważne, by wybrać takie miejsce, w którym budki można bezpiecznie postawić (zawsze potrzebna jest zgoda właściciela terenu). Niektórzy opiekunowie z powodzeniem stawiają budki dla kotów na własnych tarasach czy balkonach (oczywiście to rozwiązanie jest możliwe tylko wtedy, kiedy mieszkamy na parterze).

Jeśli chcemy zapewnić kotom wejście do piwnicy, zadbajmy o to, by było niewielkie (wtedy ciepło nie będzie z budynku uciekać) i estetyczne.

Malutkie okienko można po prostu otworzyć (ważne, by ze względu na bezpieczeństwo kotów otwierać je normalnie, na oścież, a nie uchylnie). W większych okienkach doskonale sprawdzą się "kocie drzwiczki", które można wstawić w okienko, poprzez wycięcie kawałka szyby (montażem powinien zająć się ktoś, kto ma doświadczenie w tym zakresie).

Pamiętajmy, by szukać rozwiązań, które sprawią, że koty wolno żyjące będą mile widzianymi gośćmi, a ich obecność w budynkach nie będzie realnie uciążliwa dla ludzi. Dlatego mówimy "nie" dla wybijania okienek piwnicznych, dla brudnych szmat wywieszanych w okienkach . Opiekując się kotami dbajmy o to, by zjednywać kotom przyjaciół. To procentuje dla kotów.

5. W czasie mrozu koty ponoszą ogromny wydatek energetyczny

Każda aktywność podczas silnego mrozu oznacza dla kotów potężny wydatek energetyczny. Koty ograniczają ją w tym czasie do niezbędnego minimum. Czasem rezygnują nawet z poszukiwania pokarmu, czekając, aż mróz stanie się mniej dotkliwy. W takiej sytuacji zdarza im się nawet "odpuszczać" posiłki w miejscu dokarmiania. Dlatego, zwłaszcza w sytuacji ograniczonej dostępności pokarmu i wody, jest to dla nich naprawdę bardzo trudny czas.

Zimą, podczas mrozów, warto podawać kotom bardziej kaloryczne jedzenie (zwiększamy ilość tłuszczu w diecie lub podajemy karmy o większej kaloryczności). Oczywiście zawsze wskazany jest umiar - nadmiar tłuszczu może powodować biegunki. Podobnie jak biegunkom sprzyja podawanie zbyt ciepłego pokarmu.

6. Nie tylko koty.

Zimą człowiek uważający się za przyjaciela zwierząt w swoje działanie musi włożyć jeszcze więcej wysiłku. Warto jeszcze bardziej zadbać o terminowość karmienia, zachować więcej czujności obserwując najbliższe otoczenie. Zwracajmy uwagę na zwierzęta, które są nowe, pojawiły się nagle na naszym terenie, zachowujące się nietypowo. Nasza reakcja może uratować im życie.

Na mrozie mogą ucierpieć nie tylko koty. Każdego roku zamarza wiele psów. Bądźmy uważni i nie zostawiajmy ich samym sobie. Zwracajmy uwagę na błąkające się, pozostawione samym sobie w nieocieplonych budach, albo i bez nich. Czasem ranne i chore. W zależności od sytuacji, napotkawszy zwierzę w takiej sytuacji, alarmujmy organizacje prozwierzęce, policję lub straż miejską.

Magdalena Nykiel

styczeń 2017

--

UWAGA! Artykuły, opracowania oraz inne treści publikowane na tej stronie, o ile nie zostało to zaznaczone inaczej, są własnością Magdaleny Nykiel i ich wykorzystanie, kopiowanie i przetwarzanie we fragmentach lub całości bez pisemnej zgody autorki jest zabronione.